
Porównywanie się do innych to jeden z największych wrogów kreatywności, zwłaszcza w muzyce i produkcji. Łatwo popaść w pułapkę „czy mój beat brzmi tak dobrze jak u X?” albo „dlaczego inni osiągają więcej w tym samym czasie?”.

Produkcja muzyczna bardzo często bywa sprowadzana do rzemiosła — zestawu umiejętności, które można opanować, powtarzać i optymalizować. I jasne, technika ma ogromne znaczenie. Ale jeśli zatrzymasz się tylko na niej, dojdziesz do momentu, w którym wszystko „działa” … i nic nie zostaje w głowie. To, co naprawdę porusza, zaczyna się tam, gdzie kończy się sama…

Masz na dysku kilkadziesiąt tracków z różnych etapów swojego życia, a mimo to zawsze najbardziej lubisz ten najnowszy? Wstydzisz się upubliczniać dotychczasowe dokonania ? Mam na ten temat swoje zdanie! Wbijaj na bloga po garść informacji #musicproducer #producerblog #artistblog #archiwum

To jest coś, co trudno zmierzyć, ale bardzo łatwo poczuć. Odpalasz sesję i albo wszystko idzie naturalnie, decyzje wpadają same, a czas znika… albo każdy krok jest ciężki, wymuszony, a nawet najprostsze rzeczy zajmują wieczność. Nagrywanie „na siłę” zazwyczaj zaczyna się niewinnie. Siadasz do projektu z myślą, że „trzeba coś zrobić”. Może masz deadline, może…

Wokół pracy producenta muzycznego narosło sporo mitów — część z nich brzmi atrakcyjnie, część odstrasza, ale większość ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jeśli działasz w tej branży albo dopiero wchodzisz w ten świat, warto je rozbroić, bo potrafią mocno wypaczyć oczekiwania i kierunek rozwoju. Pierwszy i chyba najbardziej popularny mit: „sprzęt robi robotę”. Przede wszystkim…