Jaki DAW wybrać? I dlaczego nie ma to znaczenia.

Każdy potencjalny producent muzyczny prędzej czy później staje przed tym pytaniem: jaki DAW wybrać?

Jedni dostają odpowiedź od razu. Trafiają na mentora, kolegę albo tutorial na YouTube i naturalnie zaczynają pracować w programie, którego używa ich pierwszy nauczyciel. W ten sposób zostają niejako „przypisani” do konkretnego środowiska pracy.

Inni natomiast wpadają w dużo bardziej męczący scenariusz. Zaczynają czytać fora, oglądać porównania, przeglądać komentarze i nagle okazuje się, że… każdy program jest jednocześnie najlepszy i najgorszy. Ilość opinii powoduje tylko większy mętlik w głowie.

Bo prawda jest taka, że każda myszka swój ogonek chwali.

Producenci bardzo często bronią swojego wyboru jak własnej drużyny piłkarskiej. Jeśli ktoś pracuje w jednym programie od kilku lat, to naturalnym jest, że uważa go za najlepszy. Czasem nawet do tego stopnia, że krytyka innego DAW brzmi jak osobista misja i to w dodatku okraszona zapałem większym niż sama produkcja. I tu dochodzimy do największego zagrożenia, bo w całej tej wojnie bardzo łatwo zgubić najważniejszą rzecz – MUZYKĘ.

DAW nie zrobi za Ciebie muzyki

Program do produkcji muzyki jest tylko narzędziem. Bardzo ważnym, kluczowym wręcz narzędziem, ale nadal tylko narzędziem. Nie sprawi nagle, że Twoje bity będą brzmiały jak radiowe hity albo topowe playlisty na Spotify. Za brzmienie odpowiadają przede wszystkim trzy rzeczy:

  • pomysł
  • ucho producenta
  • setki godzin spędzonych na tworzeniu

Każdy producent, którego dziś słuchasz, przeszedł dokładnie tę samą drogę – godziny eksperymentów, dziesiątki niedokończonych projektów i mnóstwo nauki. Program w tym wszystkim pomaga, bo nie musisz zatrudniać muzyków sesyjnych ani całych zespołów i obrabiać nagrań późnym wieczorem, ale i tak nie zastąpi twojej pracy.

Każdy DAW ma swoje mocne strony

Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie programy są identyczne. Każdy z nich ma trochę inną filozofię pracy. Niektóre są trochę bardziej intuicyjne dla początkujących. Inne oferują świetne narzędzia do pracy z nagraniami audio. Jeszcze inne są stworzone do szybkiego budowania beatów i pracy z loopami.

Dlatego tak wiele osób jest przekonanych, że ich wybór był najlepszy – bo nauczyli się pracować i wiedzą jak wycisnąć ze swojego programu maksimum możliwości.

I tutaj dochodzimy do jednej z najważniejszych rzeczy w produkcji muzycznej – workflow. Czyli po prostu sposób, w jaki pracujesz.

Jeśli dany program sprawia, że pomysły szybko zamieniają się w muzykę – to znaczy, że działa.
Jeśli ciągle szukasz przycisków i walczysz z interfejsem – to znaczy, że coś nie gra…

Różnice między DAW są mniejsze niż myślisz!

Warto pamiętać o jednej ważnej rzeczy: większość współczesnych DAW-ów potrafi praktycznie to samo.

Możesz w nich:

  • nagrywać audio
  • programować MIDI
  • korzystać z wtyczek VST/AU (dodatkowe narzędzia takie jak kompresory, eq itp.)
  • miksować i masterować utwory

Różnią się głównie:

  • interfejsem
  • organizacją pracy
  • filozofią obsługi

Prawda o produkcji, której mało kto mówi

Na początku możesz myśleć, że najważniejsze są instrumenty i efekty dołączone do programu. Ale z czasem coraz większa część Twojej pracy zaczyna kręcić się wokół: sampli, loopów, zewnętrznych syntezatorów i zewnętrznych efektów, czyli wtyczek innych producentów. Wynika to z tego, że rynek narzuca ci pewne standardy brzmienia, nawet jeżeli jesteś zaawansowanym indywidualistą, a standardy wymagają określonych środków i nie ma znaczenia, czy obrałeś ścieżkę producenta kompletnego, sound designera czy inżyniera mixu. Zawsze rynek wymusi na tobie posiadanie czegoś więcej niż podstaw twojego programu. 

Po roku czy dwóch możesz nawet złapać się na tym, że… zapomniałeś, jakie fantastyczne dodatki przekonały Cię kiedyś do wyboru konkretnego DAW. Mało tego, może się okazać, że to co wydawało ci się nieznaczącym elementem albo wręcz minusem innego programu, dziś byłoby przez ciebie pożądane. To nie jest wynik błędu, tylko rozwoju.

W praktyce używasz tych samych syntezatorów, kompresorów, reverbu czy paczek sampli, niezależnie od tego, w jakim programie pracujesz.

Twój sound coraz bardziej zależy od Twoich narzędzi i decyzji, a coraz mniej od samego DAW.

Największa pułapka początkujących

Jedną z najczęstszych pułapek jest ciągłe zmienianie programu.

Efekt? Mnóstwo nauki… i bardzo mało muzyki.

Każda zmiana oznacza ponowne uczenie się skrótów, workflow i organizacji projektu.

Dlatego znacznie lepszą strategią jest wybrać jeden program i zostać z nim na dłużej, nawet jeśli nie jest „idealny”, bo idealny program… tak naprawdę nie istnieje.

Jak wybrać swój pierwszy DAW?

Zamiast analizować setki opinii w internecie, zrób coś znacznie prostszego.

Przetestuj kilka programów. Zwróć uwagę przede wszystkim na Reaper, Fl Studio i Ableton, a jeżeli jesteś użytkownikiem urządzeń firmy Apple, sprawdź także Logic Pro. Jeżeli dysponujesz większym budżetem Studio One albo Pro Tools także mogą być dla Ciebie. Większość z nich oferuje wersje próbne, które pozwalają sprawdzić, czy dany sposób pracy Ci odpowiada. Podczas testów zwróć uwagę na kilka rzeczy:

  • czy szybko znajdujesz potrzebne funkcje
  • czy program inspiruje Cię do tworzenia
  • czy nie spędzasz więcej czasu na szukaniu przycisków niż na robieniu muzyki
  • czy lubisz na niego patrzeć i przyjemnie ci się w nim pracuje

Bo na końcu najlepszy DAW to ten, który nie przeszkadza Ci tworzyć.

Więc testując postaraj się zrobić przynajmniej jedne bit do końca w kadym z nich, a następnie sprawdź w którym poszło Ci najsprawniej i który dawał ci największą przyjemność, a potem wybierz właśnie ten program!

Na końcu każdego dnia nie liczy się:

  • w jakim DAW pracujesz
  • jak drogie masz wtyczki
  • ile masz paczek sampli

Historia produkcji muzycznej pokazuje jedną prostą prawdę – hity powstawały praktycznie w każdym popularnym programie. To nie DAW robi z ciebie producenta. To producent robi muzykę.

Myślisz, że top 5 producentów, którzy pracują w Pro Tools nie zrobią bitu który zerwie ci buty w Abletonie? No właśnie. DAW przestaje mieć znaczenie wraz z doświadczeniem. 

A im szybciej przestaniesz myśleć o programie… tym szybciej zaczniesz myśleć o brzmieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *